niezgoda na krzywdę
Tak sobie przeglądałam dzisiaj zdjęcia z wakacji.
I nagle strasznie, ale to bardzo strasznie poruszyły mnie zdjęcia zamkniętych zwierzaków, które oglądaliśmy czy to w przeróżnych ogrodach zoologicznych, czy też na jakichś innych farmach strusich lub kozich. Mam świadomość, że są one w takich miejscach karmione, zaopiekowane, że nie są krzywdzone, ale czy taka wieczna kwarantanna ma w ogóle dla nich sens.
Naprawdę nigdy wcześniej w ten sposób o tym nie myślałam. Nie wiem czy jeszcze kiedyś pójdę chętnie do zoo. Człowiek bywa taki samolubny w zaspokajaniu swoich próżnych potrzeb!
Mam w sobie dużo niezgody na krzywdę. Od zawsze przejmował mnie los dzieci, którym niekoniecznie dobrze się wiedzie. Zawsze, jak tylko mamy okazję, pomagamy innym, a dzieciakom w szczególności. Uczestniczymy w przeróżnych akcjach, aukcjach i innych zbiórkach i balach. Niesamowite, jak wiele możemy ofiarować innym ludziom, dając tak niewiele. Liczy się, oczywiście, każda złotówka, ale nawet zwykła rozmowa, nasza uwaga i zainteresowanie, dodanie komuś otuchy, potrzymanie za rękę… ma ogromne znaczenie. Właściwie wszędzie, ale najbardziej jest to odczuwalne w mniejszych społecznościach. Czasami naprawdę czuję się jak jakaś … księżniczka, widząc takie wielkie uznanie w oczach ludzi. Jestem przecież takim samym człowiekiem jak inni. Nie sypię złotem, tylko dobrym słowem i wiarą w człowieka. Bardzo, bardzo wzrusza mnie taka reakcja i dodaje powera do siania dobra. Bezinteresownego, szczerego, prosto z serca.
Co roku przed świętami robimy paczki dla dzieci. W zeszłym roku „wylosowaliśmy” chłopca z domu dziecka i kupiliśmy mu prezent od Mikołaja. Mam nadzieję, że dostał najpiękniejszą kurtkę, jaką miał do tej pory, z najlepszą na świecie energią…
Rozczuliłam się … A teraz marsz do kuchni! Zdrowe śniadanko poleca się do zjedzenia.
czego użyłam:
roszponki
puszki czarnej fasoli
kubka kaszy ( u mnie tym razem bulgur z pęczakiem)
sporej garści siemienia lnianego
opakowania wędzonego pstrąga z pieprzem
łyżki majonezu
co zrobiłam:
Kasza została mi z wczorajszego obiadu, więc zgodnie z zasadą zero waste postanowiłam ją wykorzystać. Przełożyłam zatem kaszę do miski, dodałam roszponkę, odcedzoną fasolkę, ziarenka i rozdrobnionego pstrąga. Całość wymieszałam z dodatkiem majonezu. I mamy to!!
A Ty, lubisz kaszę??